Stan alarmowy w Hiszpanii zostaje przedłużony do 9 maja

Stan alarmowy w Hiszpanii zostaje przedłużony do 9 maja. Dzisiaj zostało to zatwierdzone dzisiaj przez Kongres Deputowanych większością głosów. Jedynie Vox i jego 52 deputowanych zagłosowali przeciwko przedłużenia stanu alarmowego. PP, EH Bildu i JxCat wstrzymali się od głosu. Poprzedni stan alarmowy był przedłużany co 15 dni i za każdym razem wymagał głosowania, tym razem tak nie będzie. Premier Pedro Sánchez będzie pojawiał się co dwa miesiące Kongresie, ale tylko po to by zdać relację ze stanu sytuacji epidemiologicznej w Hiszpanii.




Presje wywoływane na Pedro Sancheza przez sojusznicze partie odniosły skutek. Rząd zgodził się na warunki ERC, czyli będzie musiał pojawiać się co 2 miesiące w Kongresie deputowanych a ponadto  oceni, wraz ze wspólnotami autonomicznymi potrzebę utrzymania stanu alarmowego w marcu. Jeśli wtedy sytuacja nadal będzie poważna ten środek nadzwyczajny zostanie utrzymany do maja.




„Większość opozycji wybrała drogę współpracy, zjednoczenia i wsparcia, zgodną z konstruktywną krytyką a inna część skrajna prawica wybrała drogę konfrontacji i podziału” – powiedział Minister Zdrowia Salvador Illa, który zapewnił, że brakuje „aby PP zdecydowało czy jest w konstruktywnej opozycji czy nie”. „Nadszedł czas na politykę dla dorosłych” – oznajmił




Pablo Casado – lider PP nie tylko odmówił rezygnacji z wstrzymania się od głosu, ale także surowo oskarżył rząd zatwierdzenie o stanu alarmowego ponieważ lubi „rządzić dekretem”, „bez przeciwwagi legislacyjnej” i „bez kontroli sądowej”. Lider PP zapewnił, że władza wykonawcza „nie chce nic negocjować” z nimi i potępił, że tak rozległy stan alarmowy będzie miał negatywny wpływ na „kampanię bożonarodzeniową”. Dla Pana nie jest to zbyt ważne ale dla przedsiębiorców i rodzin tak.




Mimo to „wstrzymamy się od głosu, aby nie pozostawić społeczności bez żadnego mechanizmu prawnego” – zaznaczył Casado. PP nie może oddać głosu na to co uważa za oburzające, zwłaszcza gdy Sanchez odmówił obrony swoich środków zapobiegawczych w Kongresie i zrezygnował z „przewodztwa” w przeciwieństwie do innych europejskich liderów takich jak Angela Merkel i Emmanuel Macron.